Słońce w kremie

Dzisiaj już większość kobiet zdaje sobie sprawę ze szkodliwości promieni UV i zamiast wizyt w solarium wybiera zdrowszy rodzaj opalenizny - z tubki. Samoopalacz, bo o nim mowa, to imitacja prawdziwej opalenizny. O tyle lepsza, że może być całoroczna i co najważniejsze zdrowa.

Jeśli zaaplikujesz go dobrze na ciało, nikt się nie domyśli, że to sztuczny twór, bez udziału słońca.
Jak wybrać samoopalacz?
Zwracaj uwagę na jego skład. Większość zawiera DHA. Co to takiego? To związek, który po reakcji z keratyną zawartą w skórze, nadaje jej żółtawy odcień. Jeśli Twoja cera jest bardzo blada, porcelanowa zacznij od samoopalacza bez DHA. Wówczas otrzymasz mniej intensywny kolor opalenizny. Dobrze, jakie zatem wybierać kosmetyki samoopalające? Jest ich na rynku bardzo dużo, jedne droższe, inne tańsze.
Warto zwrócić uwagę na ich cenę. Drogie samoopalacze zwierają też składniki nawilżające i witaminy. Nierzadko też mają w swym składzie filtry. Najdroższe z nich mają też w swym składzie kwasy owocowe, których zadaniem jest złuszczenie naskórka. Dzięki temu sprytnemu zabiegowi opalenizna rozkłada się bardzo równo na naszym ciele.
Gdy zdecydujesz się na jakiś samoopalacz, kup też od razu peeling do ciała i balsam nawilżający. Przy wyborze kosmetyku brązującego kieruj się także rodzajem swej cery. Jeśli masz cerę tłustą, warto kupić samoopalacz w żelu, który jest najczęściej beztłuszczowy. Taki kosmetyk nie pozostawia zazwyczaj tłustej, świecącej warstwy. Możesz też zdecydować się na mleczko samoopalające. Ma ono zazwyczaj lekką formułę.
Występują też samoopalacze w spreju, które rozpyla się na skórę z odległości około 20 cm. Tylko wtedy uzyskujemy równomierny efekt brązujący. Ostatnią nowością są samoopalacze w piance. Taki kosmetyk jest doskonały dla wrażliwej skóry bowiem nie wymaga intensywnego wcierania.