Moja naturalna pielęgnacja włosów

Kosmetyki naturalne to z pewnością hit ostatnich miesięcy. O zaletach naturalnej pielęgnacji ciała i włosów pisze i mówi się teraz wszędzie. Przyznam, że najpierw tylko czytałam o tym z zainteresowaniem, przyglądając się z boku temu” naturalnemu szumowi”. Dopiero gdy poznałam wiele faktów na temat pielęgnacji naturalnej postanowiłam przejrzeć swoje wielgaśne zasoby kosmetyków do pielęgnacji włosów.

Przede wszystkim baczną uwagę zaczęłam zwracać na składy kosmetyków do włosów, bo temat ten jest najbardziej eksploatowany w sieci. Na pierwszy rzut poszły szampony do włosów, potem odżywki do ich pielęgnacji, na sam koniec zaś przejrzałam balsamy do ciała i kremy do twarzy.
Szampony do włosów według informacji, które wyczytałam w sieci, raczej nie powinny zawierać silikonów. Z definicji szampon powinien oczyszczać skórę głowy i włosy z zanieczyszczeń. Silikony w szamponach zaś to dodatek, który owszem wygładza włosy, poprawia też ich wygląd, ale i osadza się na łodydze włosa, co po jakimś czasie spowoduje oklapnięcie fryzury. Aby pozbyć się silikonów z włosów i zapobiec ich kumulowaniu się trzeba myć włosy raz na jakiś czas szamponem oczyszczającym. Ja używam szamponu ziołowego Polleny lub innego szamponu z SLS w składzie. Nie wyrzuciłam szamponów, które mam tylko dlatego, że mają w składzie wysuszający SLS, czy silikony. Mam zamiar wykończyć te kosmetyki, bo zbyt wiele pieniędzy mnie kosztowały.
Poza tym staram się używać kosmetyków do włosów rotacyjnie, dzięki czemu ani ich nie wysuszam, ani nie obciąża, nadmiernie. Moje porowate włosy lubią chyba silikony w odżywkach do włosów. Niestety nie wszystkie, bo gdy poznałam działanie najbardziej popularnych silikonów na włosy, potrafię już zauważyć różnicę w wyglądzie moich włosów po aplikacji każdego z nich.
Służą mi silikony w odżywkach Ziaja, The Body Shop, Kerastase, Joico, ale też moje włosy lubią odżywki naturalne. Szczególnie podoba mi się maska do włosów Gloria Polleny Malwy oraz seria naturalna John Masters Organics. Maska Gloria ma dość krótki skład i równie małą cenę. Głównym składnikiem jest tutaj wyciąg z chmielu i witamina B5. Odżywka ta jednak ma to do siebie, że działa różnie na moje włosy. Zauważyłam, że raz mam po niej włosy mięsiste i gładkie, innym razem puszą się, są sianowate i nie mogę ich ujarzmić. Kosmetyki do naturalnej pielęgnacji włosów z serii John Masters Organics to był mój kolejny zakup. Marka ta miała oszałamiające recenzje w sieci, głównie na makeupalley.com, ale także na polskich stronach, jak wizaz, czy blog estyl.pl i mimo, że nie była mi znana, postanowiłam zaryzykować. Po organicznej odżywce John Masters mam włosy za każdym razem takie same – gładkie, lśniące i mięsiste. Nie są obciążone i robią się zdecydowanie mniej porowate.
Jeśli chodzi o środki do stylizacji włosów, moja pielęgnacja w tym względzie znacząco się nie zmieniła. Nadal używam serum do włosów z silikonami, bo moje włosy od czasu, do czasu potrzebują takiej ochrony. Nie przesadzam jednak z tym, oczyszczam włosy systematycznie i muszę przyznać, że taka pielęgnacja sprawdza się u mnie doskonale. Owszem, wyrzuciłam dwie flaszki z serum do włosów, bo nie służyły mi od dawna, tylko wtedy nie wiedziałam czemu. Teraz, z wiedzą na temat silikonów, mogę śmiało powiedzieć, że pewne silikony do włosów mi nie służą.
Z artykułów w sieci na temat pielęgnacji naturalnej wyniosłam jedno – przede wszystkim należy używać tego, co służy naszym włosów. Obserwowanie włosów po użyciu danego kosmetyku to klucz do sukcesu. Moje włosy lubią taką pielęgnację.